Nowe serce Julki. Czekanie trwało rok - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Nowe serce Julki. Czekanie trwało rok

Życie na sznurku jest nudne. Szczególnie, gdy ma się 6 lat, mnóstwo energii i wielką chęć opuszczenia szpitalnego łóżka. Julkę Matusiak sztuczne serce utrzymywało przy życiu prawie rok. Była więc na sznurku. Dziś jest od niego wolna. W jej klatce piersiowej wreszcie bije nowe serce. - Kiedy opuścisz szpital, będzie mogła pojechać, gdzie chcesz. Nawet na Wyspy Kanaryjskie. Ale w Zduńskiej Woli musisz z nami być. Tam spotykają się wszyscy, którzy przeszli w Zabrzu operację przeszczepienia serca lub płuc – mówił prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca, 24 stycznia, na konferencji z okazji Dnia Transplantologa. Te słowa na szczęście okazały się zapowiedzią najbliższych wydarzeń. Dziewczynka dostała nowe serce. – Czuje się bardzo dobrze, jej rodzice, co oczywiste także – mówi Bogumiła Król, koordynator ds. transplantacji w ŚCCS.

A dobre samopoczucie to dla Agaty i Marcina Matusiaków spora odmiana. Trapiły ich znacznie gorsze uczucia niż nuda. Julka znalazła się szpitalu w 2013 roku. Wtedy lekami udało się uspokoić kardiomiopatię rozstrzeniowo-gąbczastą. – Stawialiśmy się do kontroli co 2, 3 miesiące. Wiedzieliśmy, że w przyszłości serce Julki będzie musiało być wspomagane sztucznym. Później okazało się, że by żyć musi mieć nowe – opowiadał Marcin Matusiak, tata 6 – latki. Dziewczynka do sztucznego podłączona była prawie rok temu. Dokładnie od 28 lutego. – 9 lutego nastąpiło załamanie choroby. Wiedzieliśmy, że jest poważna, więc poważnie ją traktowaliśmy. Regularnie mierzyliśmy tętno i tego dnia zaniepokoił nas jego gwałtowny skok. Z kaliskiego szpitala odesłano nas do Poznania, a stamtąd do Zabrza. Od czasu diagnozy, życie podporządkowaliśmy jednemu celowi: by córka była zdrowa – dodaje Marcin Matusiak. Julka urodziła się 13 października 2011 r. Tego samego dnia, co jej starsza siostra. Wiktoria żyła pół roku. Zmarła w 2002 r. Po sekcji zwłok stwierdzono, że przyczyną śmierci było zapalenie mięśnia sercowego. – Przypuszczamy, że rozpoznanie było błędne, że nasza córka zmarła z powodu kardiomiopatii, bo to choroba genetyczna – mówił Marcin Matusiak. Kryspin Bąk ze Skarżyska Kamiennej Dzień Transplantologa świętował najlepiej jak mógł. 24 stycznia, po 2 latach opuścił zabrzański szpital. Z nowym sercem. Przeszczep przeprowadzono 22 grudnia 2017 r. Rodzice 14 – latka, Małgorzata i Cezary Bąk mieszkali w ŚCCS na zmianę. Jedno zawsze dyżurowało przy łóżku syna. I podobnie jak Kryspin, ani jednej nocy nie przespali od zmierzchu do świtu. – Sztuczne serce, choć trzyma przy życiu, zabiera jego komfort. Ciągle coś boli. Latem 2016 r. syn przeszedł udar mózgu. To powikłanie, które zdarza się przy wspomaganiu. Był w śpiączce, nie ruszał nawet oczami. Ale rehabilitacja przyniosła ogromne efekty. Choć nogi nie są jeszcze tak sprawne, jesteśmy pewni, że i z tym sobie poradzi. W końcu wychodził obronną ręką z gorszych opresji – mówiła Nowinom Małgorzata Bąk. - Liczna transplantacji w Polsce wciąż jest poniżej oczekiwań osób, którym nowe organy potrzebne są do życia. W Polsce, w kolejce po serce stoi około 300 pacjentów. W 2017 roku, w Zabrzu wykonano 45 transplantacji serca, a wszystkich w kraju 97. Niestety, ich liczna w stosunku do 2016 roku spadała. Wtedy było ich 101. Zabrze jest liderem w przeszczepianiu płuc. W minionym roku przeprowadzono tu 19 transplantacji, w Szczecinie 16, a w Poznaniu 4 – mówił prof. Piotr Przybyłowski, prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, dyrektor ds. medycznych ŚCCS.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud