Dym nad przedszkolem - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Dym nad przedszkolem

Nad Przedszkolem nr 45, przy ulicy Kopalnianej zbierają się czarne, śmierdzące dymy. Tak sytuacje opisują rodzice dzieci i personel placówki. Kłopotu ze wskazaniem winowajcy nie mają. To firma znajdująca się naprzeciw. Sęk w tym, że w jej piecach nigdy nie znaleziono zakazanych paliw.

Sąsiedzki konflikt na szczęście postanowiono zakończyć zupełnie w niepolskim stylu – i jedni i drudzy chcą żyć w zgodzie i dlatego rozmawiają. Jedna z czytelniczek, mama 6-letniego przedszkolaka, pisała o dymach, które wydobywają się z kominów firmy i których zapach zatruwa życie dzieci i pracowników przedszkola. Do wnętrza miał się wdzierać mimo zamkniętych okien. Skarżyła się również na bezsilność interweniujących – kontrole Straży Miejskiej nie przynosiły efektu, a rozmowy z kierownictwem zakładu podobno nie należały do przyjemnych. - Postanowiliśmy załatwić sprawę, ustalając wspólnie zasady dla dobrego sąsiedztwa. Korzystają z zaproszenia właściciela firmy, spotkaliśmy się na jej terenie. Zobaczyliśmy piece i paliwo, których używa. Zgodnie z zapewnieniami, był tylko węgiel i drewno. Trudno powiedzieć, dlaczego czarny dym kłębił się na okolicą. Doszliśmy jednak do porumienienia. Gdyby znów się pojawił, zaprosimy właściciela do nas, by sam ocenił, jak bardzo jest dokuczliwy. Na razie problem zniknął i ma nadzieję, że tak pozostanie – mówi dyrektor Przedszkola nr 45, Barbara Jędrek. Właściciel firmy zapewnia, że jemu także bardzo zależy na pozytywnym załatwieniu sprawy. Czyli na zgodzie. – Od listopada stale jesteśmy kontrolowani przez Straż Miejską. Bywały tygodnie, gdy patrole pojawiały się u nas w poniedziałek, wtorek i środę. Zawsze prosiłem, by sprawdzały nas od razu po zgłoszeniu mieszkańców, by nikt zarzucił nam, że mieliśmy czas na ukrycie złego paliwa. Mamy dwa piece, obydwa certyfikowane. Do opalanie jednego używamy węgla, do drugiego wrzucamy drewno, czyli odpady z naszej produkcji lub to, które kupujemy od sprzedawców. Zawsze jest suche, pierwszego gatunku, o 5 – procentowej wilgotności. Komin, który jest naprzeciw przedszkola podwyższyliśmy, by uniknąć sytuacji, w której dym będzie wpadał wprost w okna placówki. Działamy przy ulicy Kopalnianej od 12 lat. Zawsze w ten sam sposób ogrzewaliśmy nasze pomieszczenia, a problem pojawił się dopiero teraz. Być może spowodowały go złe warunki atmosferyczne podczas rozpalania pieców. Nie wiem. Na pewno zrobimy wszystko, by nasza współpraca z przedszkolem układała się dobrze – deklaruje właściciel firmy.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud