Pasja zamieniona w biznes - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Pasja zamieniona w biznes

Dariusz Jaszcz założył pierwszy w Zabrzu escape room, prowadzi własną agencję kreatywną Lizard, organizuje Dialog Możliwości, czyli spotkania ludzi przedsiębiorczych. 

* Czym jest dla ciebie przedsiębiorczość?

To rozwój swoich pasji w przełożeniu na biznes, Dla mnie w tym wszystkim najważniejsze jest budowanie relacji personalnych – w zasadzie wszystko, co robię, na tym się opiera.

* Relacji towarzyskich? Biznesowych?

One się przenikają. Ja uważam, że relacje są najważniejsze w długofalowym budowaniu biznesu. Potrzebuje ich nawet mały sklepik spożywczy, bo często klienci właśnie relacjami kierują się przy wyborze choćby miejsca robienia zakupów. Nigdy nie chciałbym należeć do grupy tzw. „januszów biznesu”, których interesuje tylko szybki strzał, zgarnięcie pieniędzy, bez oglądania się na konsekwencje. Tylko te bezpośrednie personalne kontakty motywują nas do coraz efektywniejszego działania.

* Czy Mystery Room to pierwsza i wciąż jedyna taka rozrywka w Zabrzu?

Zdecydowanie tak, to pierwszy i na razie jedyny escape room z prawdziwego zdarzenia w Zabrzu, wyposażony również w salę do organizacji imprez okolicznościowych. Dzięki temu możemy robić imprezy firmowe, urodziny itd. Teraz już chyba częściej organizujemy takie właśnie działania niż czekamy na pojedynczych graczy.

* Od ilu lat działa zabrzański escape room?

Od około 3 lat. W tym czasie przewinęło się około 1,5 tysiąca grup, pewnie z 5 – 6 tysięcy osób. W większości są to osoby spoza Zabrza, dlatego nasza działalność też reklamuje i promuje miasto. .

* Dużo się w tym czasie zmieniło.

Zmieniło się w zasadzie wszystko. Na początku był jeden pokój, skromne biuro. Teraz zmodernizowaliśmy pierwszy pokój, stworzyliśmy drugi, który stał się prawdziwą afrykańską wioską. Do tego pojawiła się sala na imprezy, bo tego oczekiwali klienci. Teraz oferujemy rozrywkę na wysokim poziomie, nauczyły mnie tego wcześniejsze porażki. Wcześniej chciałem sam wszystko zaplanować, teraz bardziej wsłuchuję się w głosy graczy. Nasze pomysły są pomysłami autorskimi, choć oczywiście często jeżdżę i oglądam, co robi konkurencja.

Jaką rozrywkę proponujesz?

Z dumą mogę powiedzieć, że u nas jest co robić i nad czym się głowić. Nie mamy skomplikowanej algebry, nie ma zadań ze statystyki, najtrudniej jest wpaść na pomysł i tok myślenia autora. Odeszliśmy od struktury liniowej – tak było w pokoju „Afryka”, natomiast nasz drugi pokój „Porwanie”, ma kilka kluczowych punktów, do których można dojść w rozmaity sposób, wykonując zadania równocześnie, pracując w zespole. Dlatego uważam, że escape room to nie tylko fajna rozrywka i dobra zabawa, ale też wsparcie rozwoju umiejętności miękkich, komunikacji, zarządzania zespołem. Wykorzystują to też firmy, agencje pracy tymczasowej, ośrodki pomocy społecznej, stowarzyszenia, fundacje. To rozrywka dla osób w każdym wieku i w każdym wymiarze.

* W każdym wieku czyli od ilu lat?

Myślę, że przy wsparciu animatorów 9-latek już da sobie radę. Dzięki nim dziecko ma poczucie, że samo rozwiązuje zadanie, a jak czegoś nie potrafi, animator delikatnie moderuje sytuację.

* Niedawno czytałem, że branża escape roomów dynamicznie się rozwija, że jest ich już w Polsce więcej niż np. w Niemczech.

Jak w każdej branży – kolejne pokoje otwierają się i zamykają. Z drugiej strony nie można porównywać poszczególnych pokoi, każdy jest inny, wciąż są nowe pomysły. Jednak wielu początkujących w branży nie zdawało sobie sprawy, że to nie tylko zagadki, kłódki, sejfy, ale i cała działalność wokół – papierologia, sprawy urzędowe, do tego naprawy wyposażenia, wzbogacanie wyposażenia. Z moich obserwacji wynika, że najdłużej utrzymują się te escape roomy, dla których właścicieli jest to dodatkowa działalność. Ja mam podobnie, prowadząc agencję marketingowo – eventową – pokój jest dla mnie sprawą poboczną.

* A Dialog Możliwości? To też część twojej firmy?

Ja robię sporo rzeczy, ale akurat Dialog to platforma, na której dochodzi przede wszystkim do wymiany doświadczeń i kontaktów z innymi przedsiębiorcami. Startowaliśmy z tym projektem w trzy podmioty, moja agencja Lizard we współpracy z Fajną Spółdzielnią Socjalną i Agencją Grantus. Do tego ważne jest, że na Dialogu biznes przenika się z tzw. trzecim sektorem, organizacjami pozarządowymi. Członkowie stowarzyszeń to zwykle osoby aktywne, pełne misji i pasji, a biznes często pomaga im ich zamierzenia zrealizować. Prezesi dużych firm często otwarci są na rozmaite idee i włączają się w ich realizację. Przypomniała mi się konferencja Pozytywne Zabrze, która też była wynikiem Dialogu Możliwości. Takich inicjatyw musi być w Zabrzu więcej.

* Kogo już udało ci się zaprosić?

Takich osób było kilkadziesiąt, nie uda się tu wszystkich wymienić. Każdy prelegent był ważny. Powiem o dwóch osobach, które na mnie wywarły największe wrażenie. Przede wszystkim Zbigniew Barecki, człowiek, który nie bał się robienia biznesu w Zabrzu, robi go znakomicie, a przy tym ma wizję i misję, związaną z obiektami poprzemysłowymi. Druga osoba to Zbigniew Nawrat z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, człowiek, który jest zabrzaninem i ze swoimi umiejętnościami mógłby zrobić karierę wszędzie. A robi ją tu, w Zabrzu.

* W ubiegłym roku przeniosłeś jednak Dialog Możliwości do Gliwic  Dlaczego?

Porozumieliśmy się z Parkiem Technologicznym w Gliwicach. Nie chcieliśmy rezygnować z Zabrza, raczej myśleliśmy o tym jak o szansie, by pokazać się nowym osobom, w nowych miejscach. Park Technologiczny działa przy Politechnice Śląskiej, wspiera rozmaite młode firmy, start-upy, do tego przecież sporo osób jest tam z Zabrza. Nie widziałem ze zmianą miejsca żadnego problemu. Jestem zabrzaninem, chciałbym dla tego miasta robić rozmaite rzeczy, ale nie chcę zamykać się na inne możliwości. Ale Dialog wróci częściowo do Zabrza. Planuję, by docelowo w Gliwicach odbywała się część prelekcyjna, a w naszym mieście – warsztatowa.

* Teraz porozmawiajmy o twojej działalności gospodarczej. Co robi agencja marketingowa Lizard?

Dialog i Mystery Room to marki agencji Lizard. Skupia się ona także na realizowaniu gier szkoleniowych i integracyjnych dla firm. Przy okazji pomagam wielu moim znajomym otworzyć własne działalności, napisać pierwszy biznesplan. Teraz największą nagrodą jest, gdy po kilku miesiącach ktoś przychodzi, dziękuje i mówi, że jego firma już się kręci. Spłacam dług – mi też wiele osób pomogło na starcie. Mój kapitał na start to było 0 złotych, naprawdę. Nie miałem kontaktów, nic, do tego zostawiłem pracę w agencji w Katowicach.

* Czy w twoim odczuciu Zabrze jest miastem ludzi przedsiębiorczych?

Powiem tak – ktoś na Dialogu powiedział, że Zabrze jest miastem, w którym się śpi lub leczy. Nie zgadzam się z tym. Poza tym medycyna to potężna gałąź przemysłu i z tego akurat możemy być dumni. Wyspecjalizowanie się przez miasto w jakiejś dziedzinie to duży plus w perspektywie kilku czy kilkunastu lat. Ale Zabrze stawia na rozmaite gałęzie gospodarki. Prężnie rozwija się strefa, za chwilę będzie gotowa Ikea. Często mam wrażenie, że w Zabrzu pokutuje jakaś dziwna mentalność, dawne kompleksy wobec innych miasta. Część osób woli siedzieć i marudzić, że nic się nie dzieje, zamiast samemu coś zrobić. Ja też mogłem otworzyć Mystery Room w Gliwicach. Ale ja jestem z Zabrza!


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud