Z wibratorem w terenie - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Z wibratorem w terenie

Zabrzanki chętnie korzystają z wiedzy konsultantek erotycznych, a pierwszą z nich była właśnie… zabrzanka, Ines Hołoszkiewicz.

Zabrzanki są niezwykle otwarte, gotowe do rozmów o swojej intymności. Tak wyglądają mieszkanki naszego miasta w oczach konsultantek erotycznych, specjalistek od gadżetów poprawiających jakość życia seksualnego.

W Zabrzu dosłownie: mają ręce pełne roboty. Najczęściej podczas wieczorów panieńskich. Zdarzyło się też spotkanie w saunie dla trzydziestolatek, pamiętne z powodu wspaniałej atmosfery.

W kwestii erotycznej Zabrze dzierży także jeszcze jedną plamę pierwszeństwa – pierwszą konsultantką, zatrudnioną przez Annę Moderską, autorkę projektu Fun Toy Party była zabrzanka Ines Hołoszkiewicz, studentka seksuologii.

- Prezentacja gadżetów i prowadzenie imprez, podczas których rozmawiam z kobietami o seksie, odpowiadam na ich pytania dotyczące sfery erotycznej nie jest dla mnie pracą, ale zajęciem przynoszącym ogromną przyjemność. Gdy zobaczyłam ogłoszenie o poszukiwaniu współpracowniczek w projekcie Fun Toy Party, napisałam list motywacyjny jakiego dotąd nie udało mi się zredagować. Bardzo chciałam otrzymać tę posadę. Uwielbiam pracować z ludźmi, nie krępują mnie rozmowy o intymności – mówi Sabina Ledwoń, która z Ines Hołoszkiewcz działa na terenie Śląska.

W Zabrzu, jak w innych regionach Polski, wiedzę o seksie i przedmiotach pomagających wzmagać doznania erotyczne chcą czerpać lub uzupełniać jedynie kobiety. Zdaniem Sabiny Lewdoń, bo muszą uczyć się seksu, zdaniem Anny Moderskiej, bo nie boją się zdobywania wiedzy, nowych umiejętności i wiążących się z tym porażek.

– Mężczyźni traktują seks wyczynowo, jak kolejny element udowadniania swojej męskości. Ich ogólne rozmowy o intymności nie są wysublimowane, bywają dosadne, obleśne. Okazuje się jednak, że panowie nie potrafią opowiadać o własnych doświadczeniach, a dzielenie się nimi krępuje ich. Kobiety chętniej to robią, a ich gotowość wprowadzania zmian, uatrakcyjniania życia erotycznego powodowana jest przede wszystkim uczuciem do partnera. Dbają, by ich mąż, narzeczony, kochanek w łóżku był usatysfakcjonowany– wyjaśnia Anna Moderska.

Sposobem na zwiększanie doznań erotycznych są gadżety: wibratory, dildo, kulki gejszy.

– W ubiegłym roku zobaczyłam je u znajomego. Zachwyciły mnie swoją urodą. To nie tandetne, źle wykonane rzeczy, znane z wielu sex shopów. Polecane przez nas są zrobione z dobrych materiałów. Wibratory z silikonu medycznego, miłe w dotyku mają dziewięć, dwanaście biegów. Firma wszystkie swoje produkty robi w Niemczech, założyła sobie, że nie będą realistyczne. Nie dość, że wyglądają jak dzieła sztuki, to są całkowicie bezpieczne dla zdrowia, a dodatkowym atutem naszych prezentacji są spotykania w wąskim gronie przyjaciółek, koleżanek. Wtedy kobiety nie krępują się pytać, dotykać gadżetów – opowiada Anna Moderska.

Do czego służy wibrator, tłumaczyć nie trzeba, choć na imprezach organizowanych przez konsultantki erotyczne uczestniczki starają się znaleźć dla niego inne, nazwijmy to: domowe zastosowanie.

– Nie tylko pokazujemy gadżety, ale proponujemy zabawy. W czasie wieczorów panieńskich dziewczyny wykonują na przykład bieliznę z marszczonej bibuły na noc poślubną dla panny młodej – mówi Sabina Ledwoń. W asortymencie Fun Toy Party jest też dildo – imitacja penisa, od wibratora różnicą się tym, że nie ma poruszającego nim mechanizmu. Kulki gejszy trenują mięśnie Kegla, odpowiedzialne za doznania erotyczne kobiet oraz pełniące ważną fizjologiczną funkcję, m.in. dzięki nim utrzymany jest mocz.

– Używanie ich powoduje, że mięśnie stają się bardziej elastyczne. Ich kondycja ma wpływ na jakość życia seksualnego oraz na stan zdrowia. Zaleca się je na przykład po porodzie, gdy są rozluźnione – tłumaczy Sabina Ledwoń.

Projekt Fun Toy Party ruszył na początku tego roku. Jego autorka, Anna Moderska nie bała się i nie boi negatywnych komentarzy na temat swojego ogólnopolskiego przedsięwzięcia.

– Moja filozofia jest prosta. Nie zmierzam nikomu szkodzić, namawiać do zdrad, wyuzdania, ale chcę radzić jak utrzymać wysoką temperaturę związku, uniknąć sytuacji, gdy para żyje jak rodzeństwo lub dobrzy przyjaciele – mówi.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *